ZAGROŻENIA DUCHOWE

Czym są, jak je rozpoznać i przed nimi się ustrzec?

1 stycznia 2019 05:13 – Radio Maryja

Słysząc o zagrożeniach, w naszej wyobraźni zazwyczaj pojawiają się obrazy będące udziałem wypadków środków transportu, zawalających się budynków czy ataków terrorystycznych. To także konflikty militarne, klęski żywiołowe, choroby – wszystkie czynniki, które powodują, że zanika nasze poczucie bezpieczeństwa i pojawia się strach. Dotyczą one jednak wyłącznie sfery cielesnej, ale istnieje jeszcze inna, o wiele ważniejsza rzeczywistość, bo rzutująca na nasze życie po śmierci – rzeczywistość duchowa. Z zagrożeniami duchowymi stykamy się świadomie bądź niezależnie od naszej woli, dlatego warto poznać mechanizmy ich działania. Czym właściwie są zagrożenia duchowe, jak je rozpoznać i przed nimi się ustrzec?

Każda osoba nosi w sobie tęsknotę za bytem większym od siebie, który odpowiada za stworzenie świata i nadawanie życiu sensu. Człowiek musi mieć punkt odniesienia, do którego będzie kierował swoje myśli. To naturalna potrzeba wpisana w istnienie ludzkości, podobnie jak oddychanie czy jedzenie. Jeśli osoba nie odnajdzie w swoim życiu Trójjedynego Boga, w to miejsce wkracza fascynacja innymi religiami, duchowościami, bóstwami, przedmiotami itp. Takie sytuacje wykorzystuje przeciwnik Boga, by zawładnąć naszą duchowością i doprowadzić do upadku ludzkości.

Duchowość człowieka, jak pisze w dziele „Osoba i czyn” ks. kard. Karol Wojtyła „przejawia się w świadomości i dzięki niej tworzy w przeżyciu doświadczalną wewnętrzność jego bytowania i działania. Podstawy bytowości człowieka, jej niejako korzenie, znajdują się poza bezpośrednim zasięgiem doświadczenia — dosięgamy ich drogą rozumowania — sama jednakże duchowość ma swoje doświadczalne przejawy w człowieku”.  Jest to więc wrodzona, wpisana w ludzką naturę zdolność do autotranscendencji, do szukania czegoś, co jest poza człowiekiem i poza jego podstawowymi potrzebami biologicznymi.

– Przejawem duchowości człowieka jest szeroko rozumiana kultura, cywilizacja, język itd., ale jest to szerokie rozumienie duchowości. Dopiero gdy ta autotranscendencja, wychodzenie poza siebie, ukierunkowane są ku Bogu, wtedy mamy do czynienia z życiem duchowym. Duchowość a życie duchowe to dwie różne rzeczy. Życie duchowe jest pewną szczególną formą duchowości – tłumaczy ks. prof. dr hab. Marek Chmielewski, profesor duchowości na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim im. Jana Pawła II.

Zagrożenia duchowe to potencjalne niebezpieczeństwa, jakie mogą zaburzyć nasze życie duchowe, czyli więź człowieka z Panem Bogiem.

– Więź ta ma na celu doprowadzenie nas do zjednoczenia z Chrystusem i naszego zbawienia. Wszystko, co zaburza więź człowieka w relacji do Chrystusa, w relacji do bliźniego, w relacji do samego siebie czy w relacji do Kościoła – można określić jako zagrożenie. Zagrożenie ma charakter potencjalny, a więc to nie jest coś, co już się stało, ale coś, co może się stać i co może mieć fatalne konsekwencje – wyjaśnia ks. Marek Chmielewski.

Zagrożenia duchowe stwarzają niebezpieczeństwo dla bytowości człowieka, a więc prowadzą do jego destrukcji. Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz, teolog i filozof,  podkreśla, że człowiek narażony jest przez nie na niespełnienie w duchowo-materialnym życiu, ku czemu został przeznaczony przez Pana Boga, a więc do wieczności w Królestwie Niebieskim.

– Istotą zagrożeń jest to, aby uniemożliwić człowiekowi zrealizowanie swojego człowieczeństwa do takich kształtów, żeby one nie pozwoliły mu osiągnąć Niebo, czyli wiekuistą szczęśliwość, wiekuiste błogosławieństwo, wiekuiste spełnienie się jako człowieka – zaznacza teolog.

Filozof podaje, że najważniejszym kryterium rozpoznawania zagrożeń duchowych jest pytanie o stosunek do Pana Boga. Jeżeli coś jest przeciwne człowiekowi np. ideologia, to w pierwszym rzędzie jest przeciwne Bogu, Jego planowi świata, zamierzeniom i celom. Św. Paweł Apostoł zachęca, by ludzkość badała duchy:  pochodzą od Boga czy są sprzeczne ze Stwórcą.

– Jeżeli są sprzeczne z Bogiem, to wiadomym jest, że będą one zagrażać człowiekowi. Następnie badamy rzeczywistość ludzkich myśli i poglądów w aspekcie ich relacji do człowieka – co myślą o człowieku: jest osobą czy rzeczą? Jeżeli człowieka traktuje się jako rzecz, to wiadomym jest, że jest to zagrożenie, bo człowiek jest osobą. Także trzeba rozeznać, czy traktują człowieka jako istotę duchową. Przykładowo ideologie materialistyczne – wszelkie socjalizmy, komunizmy – traktują człowieka wyłącznie jako materiał, więc już wiemy, że z tej strony jest zasadnicze niebezpieczeństwo. Ideologia, która traktuje człowieka tylko jako zlepek materii, nie może być podstawą do rozwoju człowieka, będzie mu jedynie zagrażać w bardzo wielu dziedzinach: medycynie, technice, nauce, kulturze. Dlatego musimy badać, czy dane myśli ludzkie są prawdziwe, odpowiadają prawdzie o człowieku czy nie – zaznacza ks. prof. Tadeusz Guz.

Podstawowa kwestia w badaniu zagrożeń – jak wskazuje ks. prof. Marek Chmielewski – to prawda: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Prawda jest zawarta w Piśmie Świętym, które zostało przekazane Kościołowi przez Chrystusa.

– To Kościół jest upoważnionym, wiarygodnym interpretatorem, stróżem prawdy zawartej w Biblii. Wiele osób sięga po Pismo Święte i interpretuje je tak, jak im się wydaje słuszne, nie mając do tego przygotowania filologicznego, teologicznego, biblijnego. W Starym i Nowym Testamencie możemy znaleźć wszystko, co chcemy, łącznie z zaprzeczeniem istnienia Pana Boga – na przykład w Psalmach jest sformułowanie: „Nie ma Boga”. Jeśli wyrwiemy je z kontekstu, to rzeczywiście: „nie ma Boga”, tylko że całe zdanie brzmi: „Mówi głupi w swoim sercu: nie ma Boga” (Ps 53, 2; por. Ps 10, 4; 14, 1; 53, 2). To elementarny przykład, jak można wypaczyć Pismo Święte, jeżeli czytamy je po swojemu, a nie w duchu Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. To jest najbardziej bezpieczna droga – trzymamy się źródła naszej wiary, jakim jest Pismo Święte i słuchamy Kościoła – akcentuje profesor duchowości.

Relatywizacja prawdy, a więc jej negacja, to prosta droga deprawacji całego ludzkiego rozumu. Jeżeli założylibyśmy, że nie ma prawdy, wtedy człowiek nie mógłby odkryć prawdy ani o Bogu, ani o sobie, ani o drugiej osobie, ani o zwierzętach czy roślinach.

– Bez prawdy człowiek jest całkowicie zdezorientowany w życiu (…). Jeżeli zdeprawowalibyśmy człowieka w jego rozumie, powiedzielibyśmy, że nie ma prawdy o Bogu, o człowieku, to skoro prawda nie istnieje, to jak można miłować? Uniemożliwilibyśmy człowiekowi spełnianie siebie, swojego bycia osobą ludzką w miłości, poprzez miłość i ze względu na miłość Pana Boga i człowieka. To wprowadzałoby zasadniczy zamęt w całe życie duchowe. My, ludzie, nie jesteśmy samotnymi wyspami, tylko jednostkami, a zarazem istotami społecznymi – tworzymy rodziny, narody, państwa, wspólnoty międzynarodowe. To wszystko wtedy, kiedy nie ma podstawowego odniesienia człowieka do prawdy, dobra, miłości, sprawiedliwości, prawa – to jakiekolwiek porozumienie, założenie wspólnoty np. małżeńskiej jest wykluczone. Tylko człowiek prawy, tylko człowiek prawdy, podstawowej uczciwości czy miłości bliźniego jest w stanie założyć małżeństwo (…). Natomiast jeżeli drugi człowiek byłby pojęty jako nieprawda albo rzecz, to współżycie godne człowieka ani w rodzinie, ani w narodzie, ani w państwie nie mogłoby się spełnić – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz.

Zagrożeniem duchowym jest także zanik jakichkolwiek wartości i cnót, jak: roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie czy męstwo. Teolog zwraca uwagę, iż załamywanie się życia moralnego jest powiązane z tym, że wartości moralne ze względu na oddziaływania ideologiczne zatracają swój sens.

– Człowiek, który zatraca wartość moralną zatraca także sens życia. Pojawia się wtedy zagrożenie nihilizmu, który głosi, że wszystko, co jest na świecie, nie ma żadnego sensu: ani życie, ani nauka, ani twórczość, ani poświęcanie się dla drugiego w małżeństwie, rodzinie, kapłaństwie, życiu zakonnym, gospodarczym czy politycznym. Dzisiaj czymś nagminnym jest utrata sensu istnienia – ocenia filozof.

Tymczasem, jak dodaje kapłan, tak rozumiany nihilizm może prowadzić do kolejnego niebezpieczeństwa – samourzeczywistnienia się. Oznacza to, iż osoba ludzka w miejsce poświęcania się dla Boga i drugich ludzi staje się „superegoistą”, który podporządkowuje wszystko pod siebie, nastawia się na doznawanie przygód, zamiast postawić życie na głębokich fundamentach, ideałach wielkich treści i poświęceń, dla których rzeczywiście warto żyć.

Zagrożenia duchowe możemy podzielić na dwie grupy: egzogenne oraz endogenne. Pierwsze, jak wskazuje ks. prof. Marek Chmielewski, to takie, o których mówimy, że mogą przychodzić z zewnątrz, np. uwodzenia ze strony sekt, pseudomistyków, dziwne prywatne objawienia. Z kolei zagrożenia endogenne mają źródło w nas samych, tkwią w naszym sumieniu, psychice, zranieniach emocjonalnych. A co jest największym zagrożeniem?

– Grzech. Grzech jest najbardziej podstawowym zagrożeniem (…). Grzech śmiertelny zabija w nas życie Boże – zaznacza profesor duchowości.

Jednak trzeba pamiętać, iż zagrożenie duchowe nie jest wirusem, który zaraża wszystkim spotkanym po drodze. Zagrożenia istnieją realnie, natomiast to od nas zależy, czy my poddamy się różnym propozycjom, różnym tendencjom czy też nie – tłumaczy ks. Marek Chmielewski. Dopóki nie ma w nas przyzwolenia na jakąkolwiek propozycję przychodzącą z zewnątrz, to choć istnieje realne zagrożenie, jednak nie ma mowy o destrukcji.

– Czy potrafimy trzymać się Chrystusa, Kościoła, prawdy czy też szukamy siebie, nowinek, i przez to sami wystawiamy się na niebezpieczeństwo? „Zły duch jest jak lew, który krąży i szuka, kogo by pożreć” (por. 1 P 5, 8), jest jak pies za siatką: dopóki nie włożę tam ręki, to będzie się srożył, straszył, ale krzywdy mi nie wyrządzi. Chyba, że sam go sprowokuję i sam wejdę mu w paszczę. Podobnie bywa z zagrożeniami. Jeżeli mówimy o zagrożeniach to bardziej na zasadzie pokazania, że jest niebezpieczeństwo: bądźmy czujni, bądźmy uważni, bądźmy roztropni. Natomiast nie na zasadzie, że możemy się czuć usprawiedliwieni, a jeżeli zostaniemy uwikłani w jakieś zło, to jest to wina tego zła, a nie nasza. Pan Bóg obdarzył nas wolnością. To jest cudowny dar, z którego musimy roztropnie korzystać. Jeżeli mówimy o zagrożeniach to właśnie po to, aby odwołać się do naszej roztropności – podkreśla kapłan.

Profesor duchowości akcentuje, że osoba, która jest w Kościele, żyje sakramentalnie i ma poczucie odpowiedzialności za Kościół – nie pobłądzi. Z zagrożeniami duchowymi jest jak z owcami na pastwisku – dodaje.

– Jeżeli owce są razem, to żaden wilk nie rzuci się w środek stada, bo one w panice by go zadeptały. Atakuje natomiast te będące gdzieś na obrzeżach, które samotnie próbują chodzić swoimi ścieżkami. Jeżeli ktoś zaczyna po swojemu żyć, szuka własnych ścieżek do Pana Boga, a nie we wspólnocie Kościoła, to wtedy staje się łatwym łupem „wilków w owczej skórze”. Proponują oni często bardzo proste, atrakcyjne, spektakularne sposoby życia duchowego, które tak naprawdę niewiele mają wspólnego z życiem duchowym, czyli życiem w Duchu Świętym, natomiast – owszem – należą do szeroko rozumianej sfery duchowości – zaznacza ks. prof. Marek Chmielewski.

Ks. prof. Tadeusz Guz zwraca uwagę, iż człowiek nie jest w stanie sam prowadzić doskonałego życia ani w sensie duchowym, ani w sensie materialnym. Jedynym i najważniejszym ratunkiem dla człowieka jest Pan Bóg.

– Tylko wtedy wypracujemy doskonały kształt naszego losu ludzkiego, jeżeli ściśle we wszystkim, nawet w poszczególnych codziennych uczynkach poprosimy Stwórcę: Panie Boże, błogosław nam, dodaj nam mądrości w postaci łaski, roztropności, bystrości umysłu, jasności rozumienia zagadnienia, nad którym się pochylamy, determinacji trwania w prawdzie, którą poznajemy, abyśmy trwali w miłości do każdego człowieka, którego napotkamy, z którym rozmawiamy, z którym pracujemy. Przez ścisłą współpracę człowieka z Bogiem, Jego łaskami, darami Ducha Świętego, charyzmatami, a także modlitwę, udziałem w sakramentach świętych – człowiek jest najlepiej przygotowany na swoje życie – wyjaśnia teolog.

Zagrożenia stwarzające niebezpieczeństwo dla naszego życia duchowego powinniśmy znać nie po to, by zgłębiać struktury zła i nim się fascynować, ale by być świadomym istnienia bytu przeciwnego Bogu, który chce doprowadzić do unicestwienia człowieka. Ciało przemija wraz ze śmiercią, a dusza jest nieśmiertelna i to od jej stanu zależy nasze życie wieczne, nasze wieczne szczęście. Jan Paweł II powtarzał, że życie tu na ziemi jest tylko drogą, niczym więcej, gdyż człowiek nie jest stworzony dla ziemi, ale dla Nieba. Dopełnieniem niech będą słowa zawarte na kartach Ewangelii, gdzie Pan Bóg zapewnia nas: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10, 28).

Źródło: Monika Bilska/RIRM